Kwiaty jadalne

Dzień był upalny, w nagrzanym powietrzu unosiły się zapachy ziół, żywicy i kwiatów, splecione w gęstą zmysłową woń. Spacerowaliśmy ścieżkami, które w XIX wieku wytyczył Fritz von Oheimb, arystokrata rozmiłowany w roślinach. W środku lata natura wabiła kolorami i smakami z taką intensywnością, jakby za chwilę wszystko miało zniknąć.

Zatrzymywaliśmy się co chwila, żeby skubać i degustować płatki. Aromat floksów, smak kwiatów mieczyka, rozłożyste funkie… Zmysły szalały pobudzone tym barokowym bogactwem, a perwersja kulinarno -przyrodnicza sięgnęła zenitu, kiedy podano nam pąki liliowców duszone w oliwie z czosnkiem. Z wakacji 2019 w pamięci pozostał mi szczególnie ten dzień w arboretum w Wojsławicach, o którym mówią, że jest przedsionkiem raju, a może i samym rajem.

Tomasz Dymny, botanik z arboretum zabrał nas na spacer opowiadając o kwiatach jadalnych. Za jego przyzwoleniem mogliśmy nieco uszczknąć rajskich wojsławickich okazów, a na koniec rozsiedliśmy się na słonecznej łące. To dopiero był piknik! Kanapki z pastą twarogową zdobione begoniami i floksami, soczyste pomidory z liliowcami, ciasteczka owsiane obsypane aksamitkami. Pysznie i tak inspirująco, że po powrocie do domu utarłam masło z płatkami nagietka i zamroziłam miniaturowe bratki z balkonu w lodowych kostkach, są dekoracją letnich drinków.

Kwiaty jadalne to temat wdzięczny i niewyczerpany, dla niektórych kontrowersyjny i nieoczywisty. Bo kto słyszał, że kwiatami forsycji można ozdabiać sałatki, kwaskowe kwiaty begonii dodawać do chłodnika, a kwiaty funkii, które smakują jak sałata, faszerować twarożkiem? Można jeść kwiaty świeże, suszyć je, zaparzać, smażyć, kandyzować… Konfetti z wielobarwnych płatków to jedna z piękniejszych dekoracji potraw.

kwiaty jadalne

Kwiaty głogu i lilaka nadają się do ozdabiania ciast.

Delikatnie kwaśne kwiaty fuksji można dodać do galaretek i do dżemów.

Kwiaty mieczyka, które smakują jak sałata, najlepiej schrupać świeże.

Fiołki – pierwsze skojarzenie to kandyzowane kwiatki, ale w mojej kuchni jest także ocet fiołkowy, łączę go z oliwą w sosie winegret do sałat.

Nagietek może urozmaicić potrawy z ryżu, a lekko kwaśne kwiaty jabłoni warto dodać koktajli.

Słodko-gorzkie płatki słonecznika sprawdzą się w daniach jajecznych, pastach serowych, maśle ziołowym.

Lekko gorzka aksamitka pasuje raczej do dań wytrawnych: zup, makaronu, ryżu, a nawet do śledzi.

Podobnie kwiaty nasturcji, ostre, zbliżone do rzeżuchy – prosto na kanapki.

Słodko-korzenne kwiaty floksów wystarczy wrzucić do dzbanka wody z plastrem cytryny, to orzeźwiający i ozdobny napój na letnie upały.

Bratek ogrodowy o lekko winnym posmaku ma przede wszystkim walory dekoracyjne: można nim zdobić niemal wszystko, od kanapek po torty.

Lawendę można odmieniać w kuchni na wszystkie sposoby: jadłam ciasteczka lawendowe i piłam napar, widziałam chleb żytni z płatkami, można ją stosować także w sosach i daniach mięsnych, dodać do musów owocowych, ozdobić naleśniki. Na marginesie, jeden z piękniejszych ogrodów lawendowych na Dolnym Śląsku znajduje się obok Kościoła Pokoju w Świdnicy, który można codziennie zwiedzać, wraz z kompleksem ponad 300-letnich budynków. Ta najlepiej zachowana luterańska enklawa w Polsce to nie tylko zabytek z Listy światowego dziedzictwa UNESCO, ale również miejsce pełne zieleni, wiekowych drzew, a teraz także kwitnącej lawendy. Polecam!

Ogród lawendowy przy Kościele Pokoju w Świdnicy

Mariola, moja przyjaciółka ugościła mnie faszerowanymi kwiatami cukinii. Delikatne, jeszcze ciepłe, prosto z piekarnika. – Może być farsz na bazie sera, na przykład kozi z czymś, co jest pod ręką, czyli natka, kolendra, szczypiorek czosnkowy, dowolne świeże lub suszone zioła. Zamiast serka nadzieniem może być pasta ze słonecznika z ziołami lub pasta z nerkowców: namoczone, zblendowane i doprawione sokiem z cytryny. Kiedy pojawiają się pierwsze kwiaty cukinii, to najczęściej po prostu polewam je olejem i do piekarnika – mówi Mariola. Nie wszyscy jednak mają kulinarną odwagę i fantazję.

– Nie odważyłabym się zjeść stokrotki – obruszyła się znajoma, którą próbowałam zarazić moim kwietnym entuzjazmem. Chyba mało skutecznie, bo patrzyła na mnie podejrzliwie, kiedy stałyśmy w parku w rodzinnych Dusznikach-Zdroju, obok trawnika obsypanego stokrotkami.

Dla konserwatystów pozostają oczywistości: konfitura z płatków róży pomarszczonej, napar z koszyczków rumianku na poprawę pracy układu trawiennego czy herbatka z lipy. Pomaga przy przeziębieniach, podobnie jak syrop z kwiatów bzu czarnego. Moja mama przygotowała już zapas na jesienne miesiące. Zerwała 40 baldachów, które zalała w słoju litrem wrzątku i odstawiła na dobę. Potem przecedziła, dodała sok z trzech cytryn, kilogram cukru i podgrzała. Zapasteryzowała w słoikach. Syrop pachnie i smakuje wspaniale, nie wiem, czy doczeka jesieni… Kwiaty dzikiego bzu można też usmażyć w cieście naleśnikowym, podobnie jak kwiaty robinii.

Dlaczego jadalne kwiaty są tak cenne

Warto sięgać po kwiaty jadalne z trzech powodów: dla ich urody, smaku i wartości odżywczych. Kolory, którymi tak wabią owady i ludzi, świadczą o barwnikach, które oznaczają zawartość cennych flawonoidów, mają także sporo witamin i związków mineralnych.

Napar z kwiatów wrzosu poprawia funkcjonowanie nerek oraz pęcherza.

Nasturcja i aksamitka są bogate w karotenoidy, korzystne dla oczu i skóry.

Nagietek wzmacnia system immunologiczny, działa przeciwbakteryjnie i antywirusowo, a stokrotki wspierają pracę wątroby i jelit.

Ogórecznik o pięknych niebieskich kwiatach rzeczywiście pachnie ogórkiem. Nie tylko pasuje do zup i sosów, ale jest bogaty w m.in. krzemionkę, potas, magnez, witaminę C; działa przeciwzapalnie i bakteriobójczo.

Ostatnio na śniadanie zaparzam kwiat granatu, bogaty w witaminy i antyoksydanty, które neutralizują wolne rodniki.

Wieczorem wolę napar z kwiatów chryzantemy o słonecznym kolorze i delikatnym smaku, który relaksuje i poprawia trawienie.

Gdzie szukać kwiatów jadalnych

Z kwiatami jadalnymi jest jeden szkopuł – źródło. Ne nadają się do jedzenia te z kwiaciarni, zwykle uprawiane z użyciem pestycydów. Powinny pochodzić z własnego ogródka lub z gospodarstw, które nie stosują oprysków. Eksperymentujmy z nimi początkowo w małych dawkach, żeby przekonać się, czy nie powodują alergii. Uważajmy na kwiaty trujące: polne jaskry, leśne konwalie i kaczeńce, ogrodowe żonkile, różaneczniki, irysy, hortensje, orliki, cyklameny lepiej sprawdzą się w wazonie niż na talerzu. Sięgajmy tylko po te kwiaty, co do których nie mamy wątpliwości.

Na przykład po „Kwiaty ojczyste”, o których śpiewał Czesław Niemen, do wiersza Tadeusza Kubiaka:

Kwiaty nad Wisłą mazowieckie
Stokrotki, fiołki i kaczeńce
Zielone wierchy nad Warszawą
Kwieciste nad domami wieńce.
Kwiaty znad Odry, gąszcze, róże,
Stukolorowe pióra pawie
W parkach Szczecina i Opola
W małych ogródkach pod Wrocławiem…

Kaliny, malwy białostockie,
Lubelskie bujne winogrady,
Dziewanny złote pod Zamościem
I w Kazimierzu białe sady.
Kwiaty nad Wisłą, Narwią, Bugiem,
Zbierane w słońcu, przy księżycu
Kocham was kwiaty mej ojczyzny
Nad Odrą, Wartą i Pilicą…

Niemen zapewne nie wiedział, jak smakują owe „malwy białostockie” i „dziewanny złote pod Zamościem”, ale za to jak o nich zaśpiewał… No i ten saksofon Zbigniewa Namysłowskiego… Utwór sprzed pół wieku, a wciąż brzmi świetnym rockiem. Z kwiatami w tle.

Przydatne linki do miejsc wymienionych w tekście

Arbotreum w Wojsławicach – http://arboretumwojslawice.pl/

Kościół Pokoju w Świdnicy – https://kosciolpokoju.pl/przyroda/

One comment

  1. Wyjaśniła się zatem zagadka dlaczego krówki nie chorują na żołądek – jedzą stokrotki 🙂 Zaczynam pożądliwie patrzeć na swój wazon z kwiatami…. Interesujący artykuł i piękny jak kwiaty z wiersza Kubiaka. Dziękuję!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *