Shopping Cart

√ DARMOWA DOSTAWA JUŻ OD 150 ZŁ     ✎ KURIER OD 10,99 ZŁ      ➳ SZYBKA WYSYŁKA      § BEZPIECZNE ZAKUPY

laboranci karkonoscy

Laboranci – zielarze z Gór Olbrzymich (1)

Fiolki opatrzone łacińskimi napisami, pudełka z brzozowej kory, wiklinowe kosze na zioła, moździerze do ucierania specyfików, szklane retorty, tajne receptury przekazywane z pokolenia na pokolenie, gotowe eliksiry i napary…

Domki karkonoskich laborantów przypominały pracownie alchemików. Byli zielarzami, medykami, handlarzami, a mnogość określeń tylko przydaje im magii i niejednoznaczności. Mówiono o nich Laboranten, ale także Kräutler (zielarze), Distillateurs (destylatorzy), Halbaphoteker (połowiczni aptekarze), Kräutersucher (poszukiwacze ziół), Wurzelmänner (korzennicy), Wurzelgräber (kopacze korzeni), Oelträger (roznosiciele olejków), Arzneihändler (handlarze lekarstwami), Vagabunden mit Medicamente (wędrowcy z medykamentami), Medicine-Händler (handlarze medycyną), Oleari (olejkarze), medicastri indocti (niedouczeni lekarze), Wunderdoktoren (uzdrawiacze).

Wszystkie te nazwy podaje w swojej książce „Laboranci u Ducha Gór. Dawne ziołolecznictwo w Karkonoszach i Górach Izerskich” dr Przemysław Wiater, historyk sztuki, dyrektor Muzeum Karkonoskiego (zmarł w ubiegłym miesiącu z powodu koronawirusa). Ten wyśmienity znawca historii Dolnego Śląska podzielił się ze mną wiedzą i pasją. Spotkaliśmy się w Domu Carla i Gerharta Hauptmannów w Szklarskiej Porębie, gdzie był kustoszem – opowiadał mi o owianych legendą zielarzach, którzy w XVII-XIX w. zbierali zioła w Karkonoszach, na Pogórzu Karkonoskim i w Górach Izerskich.

Przyrządzali z nich specyfiki, leczyli i sami sprzedawali swoje medykamenty. Uchodzili za mistrzów górskiej medycyny, którzy przez całe dziesięciolecia nie mieli konkurencji i wyręczali medycynę oficjalną, przede wszystkim w trudnych górskich terenach. Nie stanowią oni o początku ziołolecznictwa w tych górach, które sięga średniowiecza. Była to raczej grupa zawodowa, która doszła do dużego znaczenia, a ich preparaty były znane w całej Europie. Do ich popularności przyczynił się także nimb tajemniczości, jakim były owiane niedostępne Montes Gigantei, Riesengebirge, czyli Góry Olbrzymie, jak kiedyś określano Karkonosze i Góry Izerskie. Potrafili tworzyć wokół siebie aurę niesamowitości i dysponowali wiedzą, która wciąż nie jest dokładnie znana.

Pierwsze zapiski o zbieraniu ziół na tym terenie pochodzą z XVI w. Na mapie Karkonoszy z 1578 r. czeskiego kronikarza Simona Hüttla widać kobietę i mężczyznę, którzy wykopują korzenie u źródeł Upy, na Białej Łące. Obok nich stoi duży kosz na rośliny, a poniżej widnieje napis “Die natter wurtze” (rdest wężownik). To najstarsze graficzne przedstawienie karkonoskich zielarzy.

Zbierali zioła, używali także surowców pochodzenia zwierzęcego i mineralnego wykonując z nich lecznicze specyfiki w pracowniach przypominających laboratoria alchemików. Stąd ich nazwa, z łacińskiego laborare – pracować, przygotowywać.

laboranci karkonoscy

Początek laboranckiej historii ma na wpół legendarny charakter. Przypisuje się go Georgowi Wernerowi, aptekarzowi z Kłodzka, jednemu z protestanckich uchodźców religijnych z Czech, który osiadł w Karpaczu na początku XVII w. i przekazał zielarską wiedzę synowi. Legenda mówi także o Mikołaju i Salomonie, dwóch studentach medycyny z Uniwersytetu Karola, którzy z powodu konfliktów musieli opuścić Pragę pod koniec XVII w. Schronienie znaleźli w Karpaczu, u ogrodnika Melchiora Grossmanna i w zamian z życzliwość i gościnę nauczyli go, jak rozpoznawać zioła o właściwościach leczniczych oraz jak je stosować.

Niezależnie od hipotez Karpacz rzeczywiście stał się wsią zielarzy: pod koniec XVII w. liczył 57 domów, z czego aż 40 należało do laborantów. Melchior Grossmann i Jonas Exner z Karpacza to pierwsze udokumentowane nazwiska laborantów z tego okresu; wiemy, że leczyli ziołami i płacili wysokie podatki. Laboranci działali także w innych podgórskich miejscowościach, takich jak Antoniów, Chromiec, Głębock, Kopaniec, Kowary, Miłków, Piechowice, Podgórzyn, Przesieka, Sobieszów, Szklarska Poręba. Jednak to Karpacz stał się ich centrum i przez niemal dwa wieki rozwijał się głównie dzięki ich działalności.  Przemysław Wiater przytacza opinię pastora Benjamina Wernera w „Historii Śląska z lat 1622-1675”:

Czy jest gdzieś w Niemczech jakiś zakątek, w którym nie znajdowałyby się na targach przygotowywane tutaj, a zaopatrzone pieczęcią buteleczki? Który z jarmarków nie sprzedawałby szeroko i daleko produktów z Karpacza w małych, aromatycznych pudełeczkach ze znanym na świecie napisem: „Ten oryginalny proszek na ból brzucha zażyć przez nos wciągając, wzmocni głowę, oczyści wszelkie arterie ciała”. Czy nie słyszałeś o laborantach, którzy dostarczają dzieciom rabarbarowy cukier, a wieśniakom eliksir na żołądek? W Polsce, Czechach i w całych Niemczech nie na próżno pytaj o medykamenty z Karpacza. To właśnie ta miejscowość i okolica ten handel sprawują. Samo niebo chyba wie, czy jest gdzieś taka wieś, gdzie zamiast chłopów są tylko aptekarze. Wieś aptekarzy! Zaprawdę geograficzna osobliwość!”.

laboranci karkonoscy

Właśnie w Karpaczu około 1700 r. powstał cech laborantów, prawdopodobnie jedyny cech zielarzy w Europie, istniał przez 200 lat. Jego członkowie byli poddani cechowym rygorom, a  podczas mistrzowskiego egzaminu wyzwalającego na laboranta konieczna była znajomość podstaw łaciny, której używali także w swoich recepturach. Mistrzowie zatrudniali czeladników i terminatorów i pilnie strzegli swych receptur przekazując je wtajemniczonym.

 O tym, po jakie zioła i receptury sięgali laboranci – w kolejnym odcinku

Produkcja laboranckich specyfików była nadzorowana przez urzędowego lekarza z Jeleniej Góry, tzw. fizyka miejskiego, który dbał o przestrzeganie ustalonych receptur. Laboranci sami szukali ziół lub zlecali to zbieraczom, niektórzy także sami sprzedawali swoje produkty na lokalnych targach, bezpośrednio chorym oraz aptekarzom i obwoźnym handlarzom. Były one znane nie tylko na Śląsku, docierały również do Saksonii, Austrii, Czech, Polski, Rosji, Anglii. Apogeum działalności laborantów przypada na XVIII w. Produkowali wówczas około dwustu specyfików: nalewek, esencji, balsamów, eliksirów, maści, kropli, które pakowali do szklanych buteleczek lub do pudełek oznaczonych łacińskimi nazwami. Używali do nich 98 rodzajów korzeni, 7 gatunków drewna, 55 jagód i owoców, 43 gatunki nasion. Ponoć szczególne wzięcie miały herbaty na melancholię, preparaty z tłuszczu żmij i eliksiry na odmłodzenie.

One comment

  1. Marzynia

    Niezwykle ciekawy wpis! A zwłaszcza, gdy ktoś interesuje się i zielarstwem, i historią 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *