Pocztówka z balkonu

W tym roku nie będzie pocztówek z wakacji, które staromodnie wciąż wysyłam do przyjaciół. Będzie pocztówka z balkonu. Covid-19 pozamykał nas w domach, ale pootwierał nam głowy: wyzwolił od pośpiechu, przesadnej konsumpcji i przymusu wakacyjnych wojaży; pokazał, jak doceniać to, co mamy na wyciągnięcie ręki. W szczycie zakazów, kiedy nie wolno było wyjść nawet do lasu czy parku, własny balkon okazał się bezcennym azylem, miejscem spotkań towarzyskich i ziołowym zapleczem. 

melisa, bazylia, szalwia
Kolekcja ziół balkonowych

Pierwsza pojawiła się melisa. Nie mam pojęcia, skąd wzięła się pod balkonową brzózką; zadomowiła się tam na dobre, choć jej nie wysiewałam. Rytuałem stało się zrywanie wieczorem dwóch-trzech listków na napar, który odpręża i zmniejsza całodzienne napięcia, zwłaszcza po kolejnej porcji wiadomości wyborczo-pandemicznych. Nie bez powodu nazywa się Melissa officinalis, melisa lekarska – działa przeciwbakteryjnie, rozkurczowo, obniża ciśnienie krwi,  pomaga przy niestrawności, bólach menstruacyjnych. Ma niepowtarzalny cytrynowy aromat, który świetnie sprawdza się w sałatkach i deserach. Nazywana także rojownikiem i pszczelnikiem, kusi tak samo ludzi i pszczoły, podobnie jak sąsiadujące z nią kocimiętka i lawenda

kocimiętka
Kocimiętka

Wszystkie trzy są miododajne i tworzą zestaw relaksujący: koją wyglądem, zapachem i zawartością olejków eterycznych o działaniu uspokajającym. Idealne trio na wieczorną herbatkę.  

Balkonowe zioła stały się tematem sąsiedzkich pogawędek i elementem spontanicznej wymiany towarzyskiej. Tereska przyniosła donicę estragonu, prawie jej wzrostu. Sprawdził się w jajecznicy i zupach; można go dodać do kiszenia ogórków, do duszonych grzybów, sałatki jarzynowej, dań mięsnych i rybnych, sosów śmietanowych. Jego anyżkowy posmak nie każdemu odpowiada, ale warto go polubić za walory lecznicze: zawiera sporo soli mineralnych, wzmacnia odporność i poprawia trawienie.

estragon
Estragon – Jego anyżkowy posmak nie każdemu odpowiada, ale warto go polubić za walory lecznicze

Z ogrodu Teresy pochodzi także krwawnik: wykopany z jej rabatek jako chwast, przyjął się pod moją drugą brzózką. To pospolite ziele wciąż jest u nas niedoceniane. A przecież zawiera liczne składniki aktywne, m.in. olejki eteryczne, garbniki, polifenole, czyli związki organiczne o silnym działaniu przeciwutleniającym, zmniejszające ryzyko wystąpienia niektórych chorób. Chamazulen, olejek eteryczny w liściach i kwiatach krwawnika działa przeciwzapalnie, a glikozyd achilleina hamuje krwawienia zewnętrzne i wewnętrzne. Krwawnik łagodzi bóle miesiączkowe, działa przeciwzapalnie, chroni przed infekcjami, jest pomocny w zaburzeniach pracy żołądka, przy chorobie wrzodowej. Używany zewnętrznie na rany pomaga w ich gojeniu i ponoć właśnie tak stosował go mityczny Achilles, bohater wojny trojańskiej; stąd łacińska nazwa rośliny – Achillea millefolium.

krwawnik
Krwawnik, jak widać, też może rosnąć w naszym najbliższym, balkonowym otoczeniu

Można ją suszyć i zaparzać, albo jeść bezpośrednio. Zwykle skubię pierzaste listki i kwiaty podczas balkonowych posiłków wprost do zup czy sałatek, którym nadają korzenny zapach. 

Mięta, którą obdarowała mnie Beata, to roślina niezastąpiona latem: schłodzony napar z cytryną i kostką lodu jest świetny na upały, a świeże listki dodaję do deseru z mascarpone (ser zmiksowany z ubitą śmietaną i odrobiną cukru, ozdobiony owocami). Mentol, czyli olejek eteryczny, który pobudza soki trawienne, działa rozkurczowo i antybakteryjnie (np. przy nieżytach gardła), nie każdemu jednak służy. Może również podrażniać, więc osoby z nadkwasotą i refluksem nie powinny przesadzać z miętą.

Na moim balkonie sąsiaduje ona w koszyku z oregano, czyli lebiodką pospolitą. Zwana też dzikim majerankiem, jest skarbnicą korzystnych olejków eterycznych. To dzięki bakteriobójczemu olejkowi tymolowemu oregano działa korzystnie przy infekcjach układu oddechowego. Poprawia także trawienie, łagodzi bóle układu pokarmowego, działa wykrztuśnie i uspokajająco. W Beskidach mówią na nie „dobra myśl” – napar z liści koi skołataną głowę i przynosi dobre sny. Mało które zioło tak dobrze łączy się kulinarnie z potrawami z pomidorów, jak oregano; dorównuje mu chyba tylko bazylia, która też zadomowiła się na balkonie. Sam jej aromat wystarczy, żeby poprawić nastrój, nie mówiąc o walorach smakowych. Niezastąpiona do pesto i sałatki caprese, wspomaga układ pokarmowy, pobudza wydzielanie soku żołądkowego. 

oregano, mieta
Idealne towarzystwo – mięta i oregano

Podobnie działa szałwia lekarska, Salvia officinalis, która zwykle kojarzy się z płukankami do jamy ustnej i gardła. Salvus to po łacinie „zdrowy”, więc szałwia przyda się w domowej apteczce, ale i w kuchni. Jest niezbędna w jednym z najpopularniejszych włoskich dań, saltimbocca: na plastrze cielęciny układa się plaster prosciutto i świeży liść szałwii, spina wykałaczką, smaży na maśle i podlewa białym winem. Od lat nie jem mięsa, ale ten smak pozostał mi w pamięci. Nazwa jest nieprzypadkowa: „salta in bocca”, czyli dosłownie skacze do ust. 

Szałwię z balkonu zaparzam razem z rozmarynem, który posadziłam aż w trzech miejscach. Faworyzuję go jak, nie przymierzając, królowa Elżbieta, córka Władysława Łokietka i żona władcy Węgier. Legenda mówi, że to dla niej stworzono L’Eau de la reine d’Hongrie (woda królowej węgierskiej albo larendogra), która zapewniła jej urodę i witalność. Służyła jej ponoć i jako woda toaletowa, i jako doustna nalewka. XIV-wieczna receptura larendogry, która była przodkiem wody kolońskiej, opiera się na rozmarynie i spirytusie. Modyfikowano ją potem dodając tymianek, cynamon, lawendę.

Nie mam królewskich ambicji, ale rozmaryn mogłabym dodawać do wszystkiego ze względu na pobudzający zapach i ostry smak. Do butelki z oliwą, żeby nadać jej aromat. Do wzmacniającego naparu, z miodem i cytryną, do zup i sosów. Rozmaryn lekarski, melisa lekarska, szałwia lekarska, lebiodka pospolita – wszystkie te balkonowe zioła łączy wysoka zawartość kwasu rozmarynowego, który przebadano w Katedrze i Zakładzie Farmakognozji na Akademii Medycznej we Wrocławiu, gdzie uznano go za naturalny czynnik przeciwzapalny:

„W wyniku szerokiej gamy właściwości farmakologicznych zioła zawierające w swoim składzie kwas rozmarynowy znalazły zastosowanie w leczeniu i zapobieganiu wielu chorób. Kwas rozmarynowy charakteryzuje się dużym potencjałem terapeutycznym wobec organizmów zwierzęcych, potwierdzonym w oparciu o badania przeprowadzone zarówno in vitro jak i in vivo. Stabilizuje on błony biologiczne, chroni przed szkodliwym wpływem promieniowania UV i reaktywnych form tlenu, w tym także wolnych rodników, działa przeciwutleniająco, przeciwzapalnie, przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo, żółciotwórczo”. 

rozmaryn
Rozmaryn lekarski idealnie nadaje się do aromatycznych potraw lub np. jako składnik ziołowej oliwy z oliwek.

Zamiast więc stresować się zapowiedziami kolejnej fali pandemii, hodujmy zioła w czasie wakacji. Spokojne śniadanie na balkonie, z książką, w otoczeniu aromatycznych liści i kwiatów potrafi wynagrodzić epidemiczne ograniczenia. 

„Czuję, że ludzie są gotowi zaprojektować sobie inny, wolniejszy tryb życia. Nikt nie ośmiela się tego powiedzieć, z powodu tragicznego żniwa, jakie zbiera wirus, ale wiele osób potajemnie cieszy się z tej nowej egzystencji, doświadczając poczucia wolności i skupienia, dziwnej i zakazanej radości, która wkrada się w ich umysły. (…) Nasza potrzeba dalekich szybkich podróży zmniejszy się, a jednocześnie będziemy mieli więcej podróży lokalnych. Dom i ogród staną się najbardziej pożądanymi miejscami, w których będziemy czuć się komfortowo”

-mówi Li Edelkoort, jedna z najbardziej wpływowych specjalistek przewidujących trendy.

Nie masz ogrodu? Wykorzystaj balkon, kuchnię lub choćby parapet w pokoju. Na zioła zawsze jest miejsce. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *