Shopping Cart

√ DARMOWA DOSTAWA JUŻ OD 150 ZŁ     ✎ KURIER OD 10,99 ZŁ      ➳ SZYBKA WYSYŁKA      § BEZPIECZNE ZAKUPY

zbiory

Tyle dobra w jednym listku

Mężczyzna chodzi w kółko po więziennym spacerniaku. Dziedziniec jest opustoszały, szary, odrapany; więzień wyniszczony, z wyrokiem śmierci. W pewnym momencie przykuca nad żółtym kwiatkiem i mówi cicho do siebie – Taraxacum officinale, a potem wylicza lecznicze właściwości kwiatu, liści, korzenia.

Intensywnie żółty mniszek wydaje się jedyną oznaką życia w tej szarości i beznadziei, przywołuje świat, do którego mężczyzna nie ma już powrotu.

To jedna z bardziej przejmujących scen „Szarlatana” Agnieszki Holland, który właśnie wszedł do kin. Zapowiadany jako film o „alchemicznej niemal wiedzy o właściwościach ziół, jaką posiadł Jan Mikolášek” bynajmniej nie jest sielankową opowieścią ze słoneczno-łąkowymi plenerami. Jest historią o bezwzględnych metodach służb specjalnych, o okrucieństwie wojny i namiętnościach, które niszczą. To gęsta od emocji, pełna zła, mroczna opowieść o synu czeskiego ogrodnika. Początkowo poszedł drogą ojca, został ogrodnikiem u arcyksięcia Rajnera Habsburga. Spotkanie z panią Mühlbacher zmieniło jego życie: uzdrowicielka doceniła umiejętności chłopca i przekazała mu swoje sekrety. Mimo że Mikolášek nie miał wykształcenia medycznego, stał się sławny w całej Czechosłowacji. Zgłaszali się do niego zwykli ludzie i osobistości; z jego wiedzy korzystali hitlerowscy oficerowie, leczył angielskiego króla, uratował przed amputacją nogę  premierowi i prezydentowi Antonínowi Zápotocký’emu. W latach 30. i 40. przed jego domem codziennie ustawiały się tysiące ludzi. Passa skończyła się w latach 50.: komunistycznej władzy nie spodobał się niepokorny uzdrowiciel leczący ziołami w wystawnej rezydencji.

fot. materiały prasowe Gutek Film
Więcej: https://www.antyradio.pl/Filmy-i-seriale/Filmy/Szarlatan-zobacz-zwiastun-najnowszego-filmu-Agnieszki-Holland-42922

Zielarstwo nie jest głównym tematem filmu, ale rośliny lecznicze wydają się bohaterem zbiorowym. Pierwsze pojawiają się przywrotnik i rumianek: Mikolášek zaleca okłady na ranę na brzuchu kobiety, po operacji spartaczonej przez chirurga. Mężczyźnie z kamicą przepisuje wywar z pietruszki. Kobiecie skarżącej się na bezpłodność i infekcje dróg rodnych daję korę dębu i radę, aby mąż przestał ją zdradzać.

Przyjmuje w białym fartuchu, w gabinecie luksusowego domu, gdzie urządził także szpital. „Panie doktorze”, mówią do niego chorzy. „Nie jestem doktorem”, prostuje. Nie sięga po gusła, sięga po rośliny. 

Dla chorych, którzy zjeżdżają do niego z daleka, przygotowuje mieszanki ziół, które suszą się na poddaszu, powiązane w pęki. Pomaga, dzieląc się wiedzą, którą przekazała mu znachorka. Nauczyła go rozpoznawać zioła po wyglądzie, smaku i zapachu. „Tyle dobra w jednym listku”, mówi Jan leżąc na łące. Zrywa jakieś źdźbło, smakuje.

Mam ochotę powtórzyć te same słowa porządkując własne zbiory. Moja kuchnia wygląda jak izba starej Mühlbacherovej: wszystko, co zbierałam tej pandemicznej wiosny, lata i jesieni, piętrzy się na talerzach, wypełnia słoiki i papierowe torebki. To przegląd ziół i wakacji; każda roślina coś przypomina. Pierwsza była kwietniowa pokrzywa, królowa ziół – do sałatek, na kanapki, do pesto i do codziennych naparów zamiast herbaty. Czego nie zjadłam na świeżo, rozkładałam na papierze i suszyłam. Liście zasobne w kwasy organiczne, garbniki, chlorofile, witaminy K, C, B2, żelazo, magnez, sole mineralne „czyszczą krew”, czyli pomagają w usuwaniu produktów przemiany materii. Pokrzywa przyda się więc przy kamicy, a także reumatyzmie – kiedyś w tym celu biczowano się świeżymi łodygami; zawarty w nich kwas mrówkowy podrażnia skórę, pobudza krążenie. Zwolennikom mniej radykalnych metod pozostają napary, które także obniżają ciśnienie krwi, działają żółciopędnie, pobudzają wydzielanie soku żołądkowego, poprawiają funkcjonowanie trzustki, ułatwiają trawienie. Prof. Aleksander Ożarowski, farmaceuta pisał w „Roślinach leczniczych i ich zastosowaniu”, że w liściach i korzeniu pokrzywy stwierdzono obecność czynników pobudzających wytwarzanie interferonu i antygenów, chroniących przed wirusami. Na czas jesienno-epidemiczny jak znalazł…

zbiory 2020
zbiory 2020

Po pokrzywie były delikatne listki brzozowe, w maju, w zagajnikach Gór Bystrzyckich. Dzięki związkom flawonoidowym i terpenowym o działaniu moczopędnym pomagają w schorzeniach dróg moczowych, usuwają szkodliwe produkty przemiany materii. Podobnie działają liście poziomek zebrane na majowych łąkach w Dusznikach: moczopędnie, bakteriobójczo i przeciwbiegunkowo.

Na tych samych łąkach zbierałam w czerwcu dziurawiec: tyleż przydatny, co zdradliwy – pomaga w schorzeniach układu pokarmowego, działa przeciwdepresyjnie, ale także fotouczulająco i wchodzi w interakcję z niektórymi lekami.

Lipiec to oczywiście lipa, zebrana pod domem przyjaciółki Magdy w malowniczej wsi na Pogórzu Kaczawskim. Niezastąpiona przy przeziębieniach, działa napotnie i przeciwzapalnie, ale jest polecana także w łagodnych zaburzeniach trawienia oraz jako zioło uspokajające.

Macierzankę piaskową wypatrzyłam w sierpniu na nasłonecznionym stoku niedaleko schroniska „Pod Muflonem” w Dusznikach Zdroju. Swój cudowny śródziemnomorski aromat zawdzięcza olejkom eterycznym – to m.in. tymol i terpineol, które działają korzystnie na drogi oddechowe, wykrztuśnie i rozkurczowo, odkażająco przy nieżytach jamy ustnej i gardła, a związki goryczowe poprawiają trawienie.  

Na dolnośląskich łąkach nabierałam trochę koniczyny czerwonej (jej izoflawony mają budowę zbliżoną do estrogenów, łagodzą objawy menopauzy) 

i babki lancetowatej, która działa przeciwzapalnie na błony śluzowe jamy ustnej, gardła, sprawdza się przy chrypce i przewlekłym kaszlu, ale także w nieżytach  przewodu pokarmowego, a zewnętrznie jako okłady na uszkodzenia skóry

Po sierpniowych wakacjach w agroturystyce Pustelnik pozostał mi woreczek zasuszonego krwawnika, który działa antybakteryjnie i reguluje przemianę materii. Całe połacie mojego ulubionego przywrotnika, o którym ostatnio pisałam, odkryłam w Górach Orlickich, za ranchem Panderoza w Dusznikach.

I ostatni zbiór – liście rokitnika, do których przekonała mnie niedawno pani Iza Kobierska z Ogrodu Roślin Leczniczych Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. Zwykle wykorzystuje się owoce bogate w witaminę C, ale również liście zawierają wiele związków biologicznie czynnych, działają przeciwutleniająco, wzmacniają odporność. We wrześniu znalazłam okazale krzewy rokitnika niedaleko klasztoru franciszkanów w Dusznikach: owoce zjadłam na miejscu, a liście już się suszą.

Zamknęłam w słoikach nie tylko zielone bogactwo, ale także wspomnienie słonecznych beztroskich dni spędzonych z rodziną i przyjaciółmi w górach i na wsi. Zapasy dla bliskich, na zimę i na pandemiczny czas pełen obaw. Chyba zrobię z nich „herbatę dusznicką”, której nie powstydziłby się sam Jan Mikolášek.

One comment

  1. Anetko, mam problemy z zapamiętaniem ziół, chociaż je podziwiam, wącham i fotografuję. W miejscu, gdzie ostatnio spędzam czas, rośnie na piaszczystych ugorach kocanka. Zebrałam sporo dla mojej przyjaciółki, pasjonatki ziół. Nie wiedziałam, że kocanka jest pod ochroną. Smak herbatki z kocanki przypomina orzechy . Twój sposób pisania o ziołach jest inspirujący. Może coś jeszcze poza kocanką zapamiętam?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *