Shopping Cart

√ DARMOWA DOSTAWA JUŻ OD 150 ZŁ     ✎ KURIER OD 10,99 ZŁ      ➳ SZYBKA WYSYŁKA      § BEZPIECZNE ZAKUPY

notre1

W ogrodzie sióstr Notre Dame

Odkryłam go przypadkowo jeżdżąc rowerem po Wrocławiu. To jedna z tych przejażdżek luksusowych: niczego nie planuję, tylko zdaję się na splot wydarzeń. Bez celu, bez pośpiechu, czekając, aż droga sama zaprowadzi tam, gdzie chce. Tym razem zaprowadziła mnie na Ostrów Tumski, przed tablicę zapraszającą do kawiarenki u zakonnic Notre Dame. Byłam przekonana, że za klasztornym murem rozciąga się teren niedostępny śmiertelnikom, tymczasem otworzyła się przede mną zielona gościnna przestrzeń. Z dziedzińca okolonego kasztanowcami i hortensjami można wejść prosto do klasztoru lub skręcić bocznymi schodkami do małego sadu z jabłonkami, gruszą i czereśnią. Spacerowałam po tej najstarszej, zabytkowej części Wrocławia coraz bardziej zaskoczona niespodziewaną enklawą ciszy i zieleni. Kulminacją zachwytu był ogród pełen ziół i kwiatów za klasztorem – starannie zaprojektowany, z obrośniętymi pnączem altanami, podzielony alejkami na kwatery zielne, rabaty z magnoliami, liliowcami, pergolę różaną, jagodnik, warzywnik.

notre3

Cały ten miejski raj należy do Sióstr Szkolnych de Notre Dame, zgromadzenia założonego w Bawarii w 1833 r., które działa w 30 krajach prowadząc m.in. domy pomocy społecznej, przedszkola, świetlice. We Wrocławiu siostry są od 1851 r. – najpierw niemieckie, po wojnie polskie. Niemieckie zakonnice prowadziły tu ochronkę dla dzieci i szkołę gospodarstwa domowego dla dziewcząt, polskie stworzyły żeński akademik, który istniał do niedawna. Kilka lat temu cały XIX-wieczny kompleks przeszedł remont i dziś można tu korzystać z pokojów gościnnych, kawiarni i Ogrodu Edukacji i Dydaktyki Ekologicznej. Niestety, nie istnieją klasztorne zielniki ani zbiory receptur; w zamian mamy współczesny „Atlas roślin biblijnych i leczniczych” wystawiony na pulpitach w ogrodzie. Każda ze stron zawiera opis i rysunek jak z dawnych grafik: pokrój całej rośliny, powiększenie kwiatu, liścia i owocu.

Notre Dame
Notre Dame

Na zakonnej liście znalazły się piwonia lekarska, jeżówka purpurowa, szparag lekarski, krwawnik pospolity, ogórecznik lekarski, nagietek lekarski, rumian szlachetny, naparstnica purpurowa, lawenda wąskolistna, mięta pieprzowa, melisa lekarska, szarłatka amerykańska, cząber ogrodowy, macierzanka tymianek, bazylia pospolita, lebiodka pospolita, pietruszka zwyczajna, bylica estragon, lubczyk ogrodowy, czyściec lekarski, szałwia lekarska, kosaciec żółty, kocimiętka… O każdej z tych roślin można by długo pisać; moją uwagę zwrócił przywrotnik pospolity.

notre2

Według klasztornego opisu nazywany płaszczem Matki Boskiej, ze względu na kształt liścia (angielska nazwa to Lady’s mantle), przywrotnik jest prawdziwym przyjacielem kobiet. Bogaty we flawonoidy i garbniki (najwięcej jest ich w czasie kwitnienia, a kwitnie  jeszcze teraz, we wrześniu) łagodzi bóle menstruacyjne i objawy menopauzy, pomaga przy stanach zapalnych pochwy. Rozjaśnia przebarwienia skóry, łagodzi jej podrażnienia, poprawia jej jędrność i elastyczność, jest pomocny w leczeniu egzemy i trądziku, uszczelnia naczynia krwionośne. Coraz częściej pojawia się w kremach przeciwstarzeniowych; w Polsce produkują je małe niszowe marki ekologiczne. Ma działanie przeciwzapalne; płukanki sprawdzają się w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła, a także przy zapaleniu spojówek. Pomaga przy biegunkach, wzdęciach, nieżytach przewodu pokarmowego – dzięki garbnikom działa ściągająco, a jego gorycze pobudzają wydzielanie soku żołądkowego. Można pić napary i nalewki z przywrotnika, a także stosować zewnętrznie w postaci okładów na skórę, płukanek i nasiadówek.

Naukowcy z  Katedry i Zakładu Farmakognozji Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu zbadali jego związki czynne, aktywność biologiczną i  zastosowanie lecznicze. Wyniki eksperymentów opublikowane przed dwoma laty potwierdziły działanie przeciwdrobnoustrojowe, przeciwzapalne i przeciwutleniające przywrotnika, a także pozytywny wpływ na zasklepianie ran i gojenie blizn. To, o czym piszą naukowcy w XXI w., wychwalał już w XVI w. Szymon Syreński, lekarz, botanik, jeden z najwybitniejszych polskich zielarzy, autor monumentalnego „Zielnika” z opisem roślin leczniczych. Syreniusz pisał o przywrotniku, że „piersiom zranionym jest wielkim ratunkiem, rany z postrzałów y sztychowe osobliwie leczy”, a także „paniom niepłodnym do rodzenia dziatek jest użyteczny”. Nie bez powodu jego nazwa łacińska to Alchemilla, ziele alchemików; medycyna ludowa uważała go niemal za panaceum.

Mimo tak długiej tradycji i wielu zalet przywrotnik, który rośnie pospolicie w całej Polsce, wciąż jest u nas niedoceniany. Wizyta u zakonnic przypomniała mi o nim; wizyta, która ułożyła się w dwa spacery – naziemny i podziemny. Po ogrodowej wędrówce zeszłam do podziemi, gdzie można obejrzeć pozostałości zamku książęcego z XIII w. Klasztor stoi na reliktach z czasu panowania Piastów Śląskich, m.in. Henryka Brodatego i jego żony Jadwigi, patronki Śląska. Pokazują to odkrywki z fragmentami średniowiecznych ceglano-kamiennych murów budowli sakralnych i rezydencjonalnych oraz współczesna makieta.

Historia tego fascynującego miejsca układa się warstwami, jak warstwy w miodowniku siostry Nikodemy. To jedna z zaledwie trzech zakonnic, które gospodarują całym kompleksem przy ul. Św. Marcina. Siostra Nikodema codziennie wypieka inne ciasto dla kawiarenki, zgodnie z zakonną recepturą, którą się ze mną podzieliła. Oczywiście korzystając z owoców i ziół z klasztornego ogrodu.

notre1

One comment

  1. Co za spacer! Na razie wirtualny, ale warto wątłe siły zebrać, aby dotrzeć do celu i skorzystać z Płaszcza Maryi. Dziękuję za kolejny, cudowny artykuł.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *